Tak trzymać!

     No i stało się! Widać to coraz wyraźniej w studiach tatuażu, ale także w miejscach publicznych, latem na ulicach i plażach, wszędzie, gdzie przy dobrej pogodzie można sobie pozwolić na skromniejszy przyodziewek i pokazać więcej niż twarz, dłonie i stopy.
     Stało się - tatuaż zyskał w Polsce prawo obywatelstwa, wydobył się z kręgów subkulturowych, z którymi go niemal wyłącznie kojarzono, coraz skuteczniej zrzuca z siebie piętno "kryminalnej dziargi". Interesujące, perfekcyjnie wykonane tatuaże oraz ich rosnący poziom artystyczny, coraz śmielej torują im drogę do tych grup społecznych, które jeszcze kilka lat temu odżegnywały się od nich wzruszeniem ramion, uśmieszkami politowania lub pukaniem w czoło.
     Stało się, że tatuaż coraz częściej... nobilituje jego posiadacza. Wiem to także z własnego doświadczenia, z licznych reakcji "normalnych" ludzi, z opinii niedawnych zagorzałych przeciwników "wiecznych obrazków", którzy w tatuażu zaczęli dostrzegać coś więcej niż znak przynależności do wąskiej, nie zawsze przez nich akceptowanej grupy subkulturowej. W świecie zachodnim - nic nowego, ale nad Wisłą - początek rewolucji.
     Po ukazaniu się książki "Tajemniczy świat tatuażu" do wydawnictwa i autorów przyszło wiele listów, których autorzy dzielili się swymi refleksjami, uwagami, wątpliwościami. Wiele było w nich fascynacji tatuażem i opisów wrażeń, jakie u różnych osób przyniosło jego pozyskanie. Wrażenia te były z reguły pozytywne, chociaż różnie je nazywano. Być może będzie niebawem okazja, aby wiele z tych interesujących listów przytoczyć w nowym, rozszerzonym wydaniu "Tajemniczego świata tatuażu".
     Autorów książki szczególnie ucieszył pewien charakterystyczny rys, powtarzający się w otrzymanych listach. Zdecydowana więszość z nich napisana została przez ludzi pod każdym względem "najnormalniejszych" w świecie. Nie zaliczają się oni do żadnej z grup subkulturowych, w których tatuaż jest niemal rytuałem, nie pasjonują się "mocną" muzyką, nie wyróżniają szokującym strojem, uprawiają "poważne" zawody, zajmują szacowne stanowiska i trudno ich posądzić o ekstrawagancję. A jednak w tatuażu znaleźli to "coś", co ich zafascynowało i przyniosło wiele zadowolenia.
     Wielu z autorów, a zwłaszcza autorek nadesłanych listów zwraca uwagę na interesujący aspekt sprawy, który najtrafniej określiła pewna pielęgniarka:
     "Od dawna pragnęłam mieć tatuaż, ale powstrzymywała mnie świadomość, że zaliczy mnie on do tych grup młodzieży, z którymi się nie utożamiam i nie chcę być do nich zaliczana. Przełom nastąpił za sprawą pewnej pacjentki, którą trudno zaliczyć do młodzieży, osoby pod każdym względem na "topie", dumnej ze swego pięknego tatuażu. Pomyślałam wówczas, że tatuaż wcale nie musi być "pieczątką przynależności" do czegokolwiek, że po prostu może być mój. Już go mam i także jestem z niego bardzo dumna. Nawiasem mówiąc bez porównania częściej słyszę zachwyt nad jego artystyczną urodą niż sceptyczne uwagi".

     Podobna myśl przejawia się w wielu innych listach. Ich autorzy chcieli mieć tatuaż dla samego tatuażu, a nie jako symbol przynależości do czegokolwiek. Podobnie myślących jest coraz więcej, a im więcej ich będzie, tym lepiej będą postrzegani przez "opinię publiczną" i tym skuteczniej będą wpływali na wzrost tolerancyjności społczeństwa, tolerancyjności, której u nas w każdej dziedzinie życia ciągle tak mało.
     Myślę, że powinny to zauważyć studia tatuażu, z natury rzeczy oblegane przez ludzi "z branży". Zauważyć i zrozumieć, że przyszłość tatuażu w Polsce (a co za tym idzie przyszłość tatuażystów) będzie coraz bardziej zależała od ludzi "normalnych". To właśnie wśród nich są setki tysięcy platonicznych miłośników tatuażu, których przed jego zrobieniem powstrzymywała obawa przed "zaszufladkowaniem", przed zaliczeniem do tych grup społecznych, które nie cieszą się specjalnym uznaniem.
     Myślę, że ta grupa będzie się rozszerzała, a już dziś widać, że wśród prawdziwych miłośników tatuażu występuje zjawisko toczącej się po zboczu kuli śniegowej. I bardzo dobrze - tak trzymać!

                                                                                                                                                A.M.
 

Zostań współautorem książki o piercingu!

     Po wydaniu książki "Tajemniczy świat tatuażu", która spotkała się z wielkim zainteresowaniem Czytelników,otrzymaliśmy mnóstwo listów, telefonów i e-maili z sugestiami, aby opracować podobną pozycję, której tematem byłoby body piercing. Kolczykowanie ciała nadal robi w Polsce karierę, nieustannie rośnie rzesza jego miłośników,a bardzo wiele osób przed podjęciem decyzji o przekłuwaniu chciałoby się o nim jak najwięcej dowiedzieć. Wprawdzie teksty na ten temat można ostatnio znaleźć w internecie, ale są one rozproszone, często na bardzo niskim poziomie, a wiele z nich zawiera błędy i wskazówki domorosłych "przekłuwaczy", które w przypadku ich zastosowania w praktyce mogą przynieść przykre konsekwencje.

     Mocną stroną książki o tatuażu w odczuciu Czytelników okazały się autentyczne relacje tatuowanych, ich refleksje na temat motywów decyzji o wytatuowaniu ciała i życia z tatuażem w nie zawsze tolerancyjnym otoczeniu. Chcielibyśmy na tej samej zasadzie oprzeć książkę o piercingu: pragniemy zebrać jak najwięcej relacji osób, które weszły w świat piercingu, uległy jego fascynacji i włączyły kolczyki w swoje "ja".

     Będziemy wdzięczni za Wasze refleksje na ten temat. Im więcej ich będzie, im szczerzej opiszecie swą przygodę z piercingiem, tym lepsza będzie książka i tym bardziej przydatna dla tych, którzy o kolczykach myślą, ale niewiele na ten temat wiedzą. Aby ułatwić Wam zadanie, proponujemy coś w rodzaju konspektu porządkującego temat; pytania sformułowane są w rodzaju żeńskim, ale dotyczą oczywiście obu płci.

  1. Od czego i w jakich okolicznościach zaczął się Twój piercing? Czy potrafisz określić motywy, jakie skłoniły Cię do przekłuwania ciała i noszenia kolczyków?
  2. Co spowodowało, że tradycyjne kolczyki w uszach stały się dla Ciebie banalne i nie wystarczające, nawet, jeśli było ich kilka lub kilkanaście?
  3. Czy w zakładaniu kolejnych kolczyków po prostu naśladowałaś innych, czy także sama wymyślałaś nowe miejsca do przekłuwania?
  4. Opisz swoje kolczyki. Ile, gdzie i jakie kolczyki nosisz. Czy używasz ich stale, czy zakładasz na szczególne okazje? Gdzie lubisz je nosić najbardziej?
  5. Czy kiedykolwiek odczuwałaś coś w rodzaju "wewnętrznego przymusu" aby przekłuć kolejną dziurkę i założyć jeszcze jeden kolczyk? Czy korciło Cię, aby powiększać dziurki i umieszczać w nich coraz grubsze i cięższe kolczyki?
  6. Czy kolczyki traktujesz jedynie jako ozdobę ciała, czy może nosisz je także z innych powodów? Jakich?
  7. Czy Twoje kolczyki wiążą się w jakiś sposób z sexem i życiem erotycznym? A co sądzi o tym Twój partner lub partnerka?
  8. Czy kolczyki w miejscach intymnych są Twoją tajemnicą, czy też lubisz się nimi pochwalić? Czy nosząc biżuterię intymną zdejmujesz kolczyki przed badaniem lekarskim lub wizytą w saunie?
  9. Czy masz jakieś plany powiększenia swojej "kolekcji" kolczyków? Czy marzą Ci się jakieś nowe, całkiem niezwykłe miejsca do ich noszenia?
  10. Co sądzisz o wpływie kolczyków na psychikę. Pewna pani (42 lata) napisała: "dawniej, kiedy byłam w psychicznym dołku, kupowałam jakiś ciuszek lub zmieniałam kolor włosów, teraz chwytam za igłę i zakładam nowy kolczyk. Nie do wiary, jak to pomaga!"
  11. Co możesz powiedzieć o reakcji otoczenia na Twoje kolczyki noszone w "niezwykłych" miejscach? Jak są one odbierane w kontaktach towarzyskich i zawodowych? Czy pod tym względem coś się zmienia?
  12. Kto i w jakich okolicznościach zakładał Twoje kolczyki? Robisz to sama, czy korzystasz z usług profesjonalistów gwarantujących pełną fachowość, aseptykę i bezpieczeństwo zabiegu oraz używasz kolczyków atestowanych (stal chirurgiczna, tytan, niob, wysokokaratowe złoto)?

     Odpowiedzi mogą być oczywiście anonimowe (pseudonim), ale interesuje nas wiek, wykształcenie, pozycja społeczna, wykonywany zawód. Prosimy również o uwagi osobiste które wykraczają poza sugestie konspektu. Będziemy wdzięczni za zdjęcia, ale zamieścimy tylko bezbłędne technicznie.

     Dziękujemy. Mamy nadzieję, że Wasze uwagi przyczynią się do powiększenia grona fanów piercingu i biżuterii intymnej.



WYDAWNICTWO "BRYZA"

Listów z wypowiedziami /ewentualne zdjęcia/ oczekujemy pod adresem:
WYDAWNICTWO "BRYZA"
83-422 NOWY BARKOCZYN 105
tel. (058) 688-20-72



PukPuk | Studio | Galeria | Sztuka Tatuażu | Piercing | Linki | Kontakt